Strona główna / Blog / Wycinka trzciny - mity i fakty. Czy zimą warto ją usuwać?
Trzcina pospolita (Phragmites australis) to jedna z najbardziej charakterystycznych roślin strefy brzegowej jezior i stawów. Dla jednych – problem estetyczny i bariera w dostępie do wody. Dla innych – kluczowy element ekosystemu wodnego. Wokół jej wycinki narosło wiele mitów, szczególnie w okresie zimowym. Czy rzeczywiście zimowe koszenie trzciny ogranicza jej rozrost? Czy zawsze jest korzystne? I co na to prawo wodne?
Ten artykuł powstał po to, aby uporządkować wiedzę, oddzielić fakty od obiegowych opinii i pomóc w podjęciu świadomej decyzji – zarówno właścicielom stawów, jak i użytkownikom terenów nad jeziorami.
To jeden z najczęściej powtarzanych mitów. W praktyce zimowe usuwanie suchych pędów trzciny nie hamuje jej ekspansji. Dlaczego?
Trzcina rozmnaża się głównie poprzez rozbudowany system kłączy, który zimą pozostaje nienaruszony. Koszenie suchych łodyg jest więc zabiegiem porządkowym, a nie regulacyjnym. Co więcej – w wielu przypadkach na wiosnę trzcina odrasta jeszcze intensywniej, ponieważ:
ma więcej światła,
ma więcej przestrzeni,
nie konkuruje z zeszłoroczną biomasą.
Doświadczenia użytkowników stawów pokazują, że koszenie trzciny „po lodzie”, bez usunięcia jej u podstawy, może prowadzić do efektów odwrotnych od zamierzonych – bujniejszego wzrostu i zmian w ekosystemie, np. masowego pojawu kijanek i strat w narybku.
Fakt: jeśli celem jest realne ograniczenie trzciny, skuteczniejsze jest koszenie zielonej masy w sezonie wegetacyjnym lub mechaniczne usuwanie jej przy dnie – co jednak zawsze wiąże się z dużo większą ingerencją w środowisko i wymaga analiz oraz zgód.
To mit, który brzmi bardzo logicznie i dlatego często jest bezkrytycznie powtarzany.
Fakt jest bardziej złożony. Trzcina rzeczywiście akumuluje w swoich tkankach – w tym w kłączach – znaczne ilości biogenów, głównie fosforu i azotu. Działa więc jak naturalny „magazyn” tych związków, pobierając je z wody i osadów dennych. Z tego powodu bywa traktowana jako sprzymierzeniec w walce z eutrofizacją.
Problem polega na tym, kiedy i co dokładnie usuwamy.
Zimą, gdy trzcina jest sucha, większość fosforu i azotu została już przemieszczona do kłączy znajdujących się w dnie. Koszenie suchych pędów usuwa głównie biomasę strukturalną, ale nie wynosi istotnych ilości biogenów z ekosystemu. Co więcej – pozostawione w osadach kłącza nadal pełnią funkcję rezerwuaru składników odżywczych.
Największy efekt w kontekście jakości wody daje:
koszenie zielonej masy w sezonie wegetacyjnym,
fizyczne usunięcie roślin ze zbiornika,
działanie planowe i cykliczne, a nie jednorazowe „czyszczenie”.
Fakt: zimowa wycinka ma niewielki wpływ na bilans fosforu i azotu w jeziorze. Z punktu widzenia eutrofizacji ważniejsza jest długofalowa strategia zarządzania roślinnością.
Choć zimą nie ograniczymy ekspansji trzciny, jej wycinka może być zasadna z innych powodów:
poprawa estetyki brzegu,
ułatwienie dostępu do wody (np. przy pomoście, zejściu kąpielowym),
ograniczenie ilości martwej materii organicznej,
zmniejszenie procesów gnicia wiosną i latem.
Rozkład zeszłorocznej biomasy zużywa tlen rozpuszczony w wodzie, pogarsza jej jakość i sprzyja rozwojowi glonów. Usunięcie suchych pędów może więc lokalnie poprawić warunki tlenowe, szczególnie w niewielkich stawach.
Kluczowe jest jednak słowo: lokalnie.
Jednym z najczęstszych błędów w dyskusjach o wycince trzciny jest wrzucanie wszystkich zbiorników do jednego worka.
W stawach trzcina bardzo często:
nie pełni tak istotnej funkcji ekologicznej jak w jeziorach,
szybko zarasta lustro wody,
utrudnia gospodarkę rybacką i rekreację.
Dlatego zakres możliwych działań jest tu większy, choć nadal podlega przepisom prawa wodnego. Często stosuje się:
regularne koszenie,
usuwanie biomasy z dna,
wspomaganie biologiczne (np. odpowiednie zarybienie amurem).
Każde takie działanie powinno być jednak poprzedzone analizą – bo nieumiejętna ingerencja może zaburzyć równowagę biologiczną.
W przypadku naturalnych jezior sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Trzcina jest tam jednym z najważniejszych elementów ekosystemu przybrzeżnego.
Pełni m.in. funkcję:
naturalnej ochrony brzegu przed erozją i falowaniem,
filtra zanieczyszczeń spływających z lądu,
miejsca lęgowego ptaków (np. perkozów, trzciniaków),
tarliska i schronienia dla ryb,
bufora ograniczającego zamulanie.
Jej usunięcie może prowadzić do:
pogorszenia jakości wody,
przyspieszonej degradacji linii brzegowej,
zaburzeń w lokalnym ekosystemie.
Wniosek: w naturalnym jeziorze trzcina jest zazwyczaj bardziej pożyteczna niż uciążliwa.
Są sytuacje, w których punktowa wycinka trzciny w jeziorze ma uzasadnienie – np. dojście do wody, niewielki pomost, kąpielisko. Wtedy należy kierować się zasadą minimalnej ingerencji:
wycinać tylko fragmentarycznie (pas 3–5 m),
zachować ciągłość trzcinowisk – nie tworzyć długich „wyłomów”,
wykonywać prace jesienią lub zimą (poza okresem lęgowym ptaków),
unikać ujść cieków, miejsc tarlisk i obszarów szczególnie cennych przyrodniczo.
Wycinka trzciny nie jest wyłącznie decyzją właściciela brzegu.
W Polsce prace polegające na usuwaniu roślinności ze strefy brzegowej:
bardzo często wymagają pozwolenia wodnoprawnego,
mogą wymagać zgody Wód Polskich,
w określonych przypadkach również RDOŚ lub gminy.
Dodatkowo obowiązuje zakaz prowadzenia prac w okresie lęgowym ptaków (najczęściej od 1 marca do 15 października).
Samowolna wycinka trzciny może skutkować:
mandatem,
karą administracyjną,
nakazem przywrócenia stanu poprzedniego.
Dlatego przed rozpoczęciem jakichkolwiek działań warto sprawdzić:
status prawny zbiornika,
formę ochrony przyrody,
zakres wymaganych zgód.
Zimowa wycinka trzciny nie ogranicza jej rozrostu, ale może mieć sens porządkowy.
W stawach zakres działań jest większy, ale nadal wymaga wiedzy i rozwagi.
W naturalnych jeziorach trzcina pełni kluczową rolę ekologiczną i jej usuwanie powinno być punktowe, uzasadnione i legalne.
Prawo wodne ma tu ogromne znaczenie – brak zgód może drogo kosztować.
Jeśli zastanawiasz się:
czy w danym miejscu wycinka trzciny ma sens,
jakie pozwolenia są wymagane,
jak legalnie wykonać dojście do wody lub prace porządkowe,
warto skonsultować to z ekspertami od spraw wodnoprawnych.
Świadome decyzje przy brzegu wody to korzyść nie tylko dla użytkownika, ale i dla całego ekosystemu.
Powiązane tematy:
Realizacja: nowestapro.pl
Wszystkie prawa zastrzeżone © Wodne Zgody 2025
Arkadiusz Koza +48 570 398 922
Poznań