Strona główna / Blog / Dlaczego w Polsce nie ma ryb?Problem jest znacznie głębszy, niż się wydaje

man in black shirt sitting on chair near lake during daytime
16 stycznia 2026

Dlaczego w Polsce nie ma ryb? Problem jest znacznie głębszy, niż się wydaje

Od lat wśród wędkarzy i osób związanych z wodą regularnie powraca to samo pytanie: dlaczego w polskich jeziorach i rzekach jest coraz mniej ryb? Odpowiedź nie jest prosta, bo nie ma jednego winnego. Z naszych obserwacji terenowych oraz rozmów z ludźmi, którzy nad wodą spędzili dziesiątki lat, wynika jasno – to efekt wieloletnich zaniedbań i błędnej gospodarki rybackiej, prowadzonej często bardziej „na papierze” niż w rzeczywistości.

Papierowa gospodarka i brak równowagi biologicznej

 

Przez długie lata promowano głównie ryby białe, planktonożerne, co w wielu zbiornikach doprowadziło do ich nadmiernej ilości. W teorii miało to zwiększyć „produktywność” wód, w praktyce jednak zaburzyło naturalne proporcje.

Efekty są dziś widoczne gołym okiem:

  • gatunki zaczęły się ze sobą mieszać,

  • ryby karłowacieją,

  • zanika struktura wiekowa populacji,

  • brakuje równowagi między drapieżnikiem a rybą spokojnego żeru.

Do tego dochodzi zanieczyszczenie wód i postępująca eutrofizacja. W skrócie: mamy za dużo jednych ryb, za mało innych, a cały ekosystem zaczyna się „rozjeżdżać”.

Drapieżnik to nie magiczne rozwiązanie

 

Teoretycznie recepta wydaje się prosta – postawić na ryby drapieżne i jednocześnie odłowić część ryby białej, aby przywrócić równowagę. Problem w tym, że to nie jest działanie na jeden sezon.

Mówimy tu o 10–15 latach konsekwentnej pracy:

  • przemyślanych zarybieniach,

  • regularnych odłowach,

  • stałej kontroli jakości wody,

  • dbaniu o tlen i przepływ.

Niestety w praktyce często kończy się to na jednorazowym wpuszczeniu sandacza – bo to ryba cenna i droga. A zapomina się, że sandacz jest wyjątkowo wrażliwy na warunki tlenowe. W zamulonych, stojących zbiornikach bez przepływu długo nie przeżyje. Efekt? Pieniądze wydane, problem pozostaje.

Przyduchy i zamykające się koło

 

Na jeziorach przepływowych ogromne znaczenie ma naturalne napowietrzanie i ruch wody. Gdy go brakuje, bardzo łatwo dochodzi do przyduch, szczególnie latem (choć wiele osób kojarzy je głównie z zimą).

W takich warunkach:

  • jako pierwsze giną sandacze i szczupaki,

  • zostają ryby białe, bo są najbardziej odporne,

  • ich liczebność jeszcze bardziej rośnie.

I w ten sposób koło się zamyka – dokładnie tak, jak obserwujemy to w wielu zbiornikach w Polsce.

Karp, karaś i „hodowla zamiast wędkowania”

 

Kolejnym problemem jest nadmierna obecność karpia i karasia, które bardzo silnie wpływają na pogorszenie jakości wody. Dochodzi do tego przekarmianie ryb przez wędkarzy – często w ogromnych ilościach.

Coraz częściej zanika duch sportowy, a pojawia się mentalność „hodowli”. Na zawodach obowiązuje zasada no kill – ryby wracają do wody, natomiast ryba biała nadal się masowo rozmnaża. A przecież część tej ryby mogłaby być:

  • normalnie odławiana,

  • przekazywana do stołówek, ośrodków pomocy społecznej czy domów dziecka,

  • wykorzystana na cele spożywcze.

To rozwiązanie miałoby sens zarówno środowiskowy, jak i społeczny.

Dobra gospodarka rybacka w praktyce – przykłady, które przynoszą efekty

 

Są też dobre przykłady – i to działa

Na szczęście nie wszędzie sytuacja wygląda tak samo. W naszym rejonie działa bardzo dobry gospodarz rybacki, który realnie dba o bioróżnorodność i regularnie zarybia m.in. jezioro Kaliszańskie. To jedno z czystszych jezior w okolicy i doskonały przykład na to, że długofalowe myślenie przynosi efekty.

Nie „na sezon”, nie pod zawody, ale z myślą o przyszłości zbiornika.

Problem narastał latami – i latami trzeba go naprawiać

Brak ryb w polskich wodach to nie jeden czynnik. To suma:

  • wieloletnich zaniedbań,

  • złych decyzji,

  • krótkowzrocznej gospodarki,

  • braku równowagi biologicznej.

Nie da się tego naprawić szybko ani tanio. Ale da się to naprawić – pod warunkiem, że ktoś ma świadomość, wiedzę i realną chęć dbania o wodę, a nie tylko korzystania z niej.

Bo woda to nie magazyn ryb. To żywy ekosystem, który – jeśli się go zaniedba – prędzej czy później upomni się o swoje.

Bez dobrych decyzji formalnych nie będzie dobrej gospodarki wodnej

 

Warto jasno powiedzieć jedno: nawet najlepsza wiedza przyrodnicza i dobre chęci nie wystarczą, jeśli działania w wodach nie mają solidnych podstaw formalno-prawnych. Przemyślana gospodarka rybacka, poprawa przepływu wód, udrażnianie cieków, ochrona przed przyduchami czy realna poprawa jakości wody bardzo często wymagają pozwoleń wodnoprawnych, zgłoszeń oraz dobrze przygotowanej dokumentacji.

I właśnie na tym etapie wiele dobrych inicjatyw kończy się na pomyśle, bo procedury są skomplikowane, czasochłonne i niejasne dla osób działających „w terenie”.

Wodnych Zgodach na co dzień wspieramy właścicieli zbiorników, gospodarstwa rybackie, samorządy i inwestorów w poruszaniu się po przepisach Prawa wodnego – od analizy możliwości, przez przygotowanie operatów i wniosków, aż po skuteczne przeprowadzenie całego procesu administracyjnego. Bo tylko wtedy, gdy prawo, ekologia i praktyka idą w parze, można realnie i długofalowo poprawiać stan naszych wód.

 
 

Zgłoszenia Wodnoprawne

Pozwolenia Wodnoprawne

Powiązane tematy:

Realizacja: nowestapro.pl

Wszystkie prawa zastrzeżone © Wodne Zgody 2025

Znajdziesz nas na 

Adres

Arkadiusz Koza +48 570 398 922

Poznań

Kontakt