Strona główna / Blog / Dlaczego ta zima to sygnał ostrzegawczy dla gospodarki wodnej w Polsce
Tegoroczna zima po raz kolejny obnaża problem, o którym hydrolodzy mówią od lat: coraz trudniej odbudować zasoby wody w krajobrazie, nawet w miesiącach, które kiedyś były „pewnikiem” zasilania wód gruntowych.
Zamiast długotrwałej, stabilnej pokrywy śnieżnej obserwujemy krótkie epizody zimowe, częste wahania temperatur i opady, które nie zawsze przekładają się na realną poprawę sytuacji hydrologicznej. To nie jest jednorazowe zjawisko, ale element szerszego trendu.
Obecność pokrywy śnieżnej zimą to coraz rzadsze zjawisko, dlatego jej pojawienie się jest dobrą wiadomością dla bilansu wodnego. W ostatnich latach brak śniegu przyczyniał się do pogłębiania suszy hydrologicznej – ubywało zarówno wód powierzchniowych, jak i podziemnych.
Najkorzystniejszym scenariuszem jest długie i powolne topnienie śniegu. W takim przypadku woda stopniowo wsiąka w glebę, poprawia jej uwilgotnienie i realnie zasila wody gruntowe. To właśnie ten proces ma największe znaczenie dla rolnictwa, ekosystemów i bezpieczeństwa wodnego w kolejnych miesiącach.
Zmieniający się klimat niesie jednak również zagrożenia. Duża ilość śniegu połączona z długotrwałymi mrozami może sprzyjać powstawaniu zatorów lodowych na rzekach, co lokalnie zwiększa ryzyko podtopień. Z kolei nagłe, gwałtowne ocieplenie powoduje szybkie roztopy, których gleba i systemy wodne nie są w stanie przyjąć. W takich sytuacjach dochodzi do tzw. powodzi roztopowych, znanych także z historii Polski.
Problem polega na tym, że dziś coraz trudniej przewidywać rozwój wydarzeń. Jednym z wyraźnych skutków zmian klimatu jest rosnąca niestabilność i nieprzewidywalność zjawisk pogodowych. Ten sam sezon może przynieść zarówno lokalne podtopienia, jak i szybki powrót deficytu wody.
Jeszcze kilkanaście lat temu zima była okresem, który pozwalał „odetchnąć” bilansowi wodnemu. Dziś coraz częściej okazuje się, że nawet po sezonie zimowym wchodzimy w wiosnę z deficytem wody.
To szczególnie widoczne na terenach rolniczych i wiejskich, gdzie wody podziemne są podstawowym źródłem zaopatrzenia w wodę. Brak stabilnego zasilania zimowego przekłada się później na:
obniżanie poziomu wód gruntowych,
wysychanie studni,
większą presję na pobór wody w okresach suchych.
Zmieniający się klimat jasno pokazuje, że nie możemy już opierać bezpieczeństwa wodnego wyłącznie na warunkach pogodowych. Coraz większego znaczenia nabierają rozwiązania, które pozwalają zatrzymać wodę lokalnie — wtedy, gdy jest jej nadmiar.
Stawy, rowy, mokradła, mała retencja czy odpowiednio utrzymywane urządzenia wodne nie są dodatkiem do krajobrazu, ale jego elementem strategicznym. To one decydują o tym, czy woda zostanie w terenie na dłużej, czy zniknie w ciągu kilku dni.
Obecna sytuacja pokazuje jasno: działania doraźne nie wystarczą. Bez spójnego podejścia do gospodarowania wodą — od poziomu gospodarstwa, przez gminy, po skalę regionalną — nawet okresy wilgotniejsze nie przełożą się na realną poprawę bilansu wodnego.
Zatrzymywanie wody w krajobrazie, ochrona wód podziemnych i świadome planowanie inwestycji wodnych stają się dziś nie wyborem, a koniecznością.
Powiązane tematy:
Realizacja: nowestapro.pl
Wszystkie prawa zastrzeżone © Wodne Zgody 2026
Arkadiusz Koza +48 570 398 922
Poznań